poniedziałek, 22 grudnia 2014

Fotografia ślubna

Najpierw pierwszy toast, potem pierwsze danie. Dalej – oficjalny taniec w wykonaniu nowożeńców bądź kilka mniej oficjalnych wygibasów uprawianych przez weselnych gości. Potem z drugiej strony pojawia się czas na następny toast, następne danie lub następny taniec. Gdzieś między barszczykiem a drinkiem znajduje się chwila przeznaczona na oczepiny, życzenia lub tradycyjny tort. Po wszystkim następuje mało spektakularny koniec (teoretycznie tylko) niezapomnianej imprezy.Bo smutny fakt jest taki, że wszelkie biesiady ślubne będą do siebie podobne. Finalnie, te podniosłe wieczory zlewają się ze sobą, a goście – zamiast wspominać „ten dzień” pod adresem z sentymentem, zapominają nawet kto, gdzie, wtedy gdy i komu przysięgał dozgonną miłość.



.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz